Mężczyźni poderwali się ze snu i wyszli rozprostować kości w chłodnym powietrzu poranka. Czasem je nagina, nic jednak nie wiem o tym, żeby je kiedykolwiek złamał, przynajmniej nie jako pracownik federalny.

– Wills nie dodał, że ważniejsze jest teraz ustalenie, gdzie jest ten skurwiel. – Może pan spróbować bajgli, ale nie są zbyt dobre, sir – ostrzegł Caruso, biorąc dwie bułeczki drożdżowe i prawdziwe masło. Za pięć minut.


Przez iluminator po prawej Brian widział już zielone pola Anglii; przespał lot nad czarnym wzburzonym oceanem. A nasz przyjaciel zatrzymał się w pobliskim Bristolu. Jutro o tej porze będzie tu jeszcze tłoczniej. – Wy też byliście w Charlottesville, co? – O tak – odezwał się Brian. – Bo i nie miało być. Może to on wyznaczał miejsca ataku. Słyszał, że w niektórych amerykańskich stanach drogówka jeździ zwykłymi samochodami, nieróżniącymi się od ich wozu, może tylko z dodatkowymi antenami. – Niby jak to zrobić? – wtrącił się Dominic. Jack sprawdził. Pod koniec porannej przebieżki jego brat wyglądał tak, jakby miał za chwilę paść. – Cieszę się, Uda – cierpliwie odparł Muhammad, który dzwonił z Paryża. Trochę się tylko zdenerwowałem. A najczęściej z obu tych powodów. – To tak jak z przestępcami – zawtórował mu Dominic. Lecz to była praca, nic osobistego. Choć kiedyś powiedział jej, że przypomina mu jedną z ukochanych córek. – Ten gość to gracz – oświadczył z przekonaniem Jack. Druga odmierza wątek.

Copyright © Your Name, Designed by Alpha Studio|Księgowa Warszawa